27 czerwca 2016

Pan Mercedes po raz trzeci, czyli "Koniec warty" Stephena Kinga

Stephen King to chyba jeden z najbardziej płodnych współczesnych pisarzy. Chylę czoła, bo nie dość, że ma pomysły na nowe książki, to wszystkie są bestsellerami. Trylogia o Panu Mercedesie przyjęta była sceptycznie, ale dzisiaj chyba nikt już nie ma wątpliwości, że przeczytać ją trzeba.
 Pan Mercedes to nie tylko tytuł pierwszego tomu trylogii, ale też czarny charakter całej trylogii. Nie kojarzę, tak na szybko, inny czarny charakter, który stałby się tytułem powieści... Ale przecież rozmawiamy o książkach Kinga.


Pan Mercedes w pierwszej części rozjeżdża, kradzionym mercedesem, tłum ludzi, którzy czekają na targi pracy, licząc, że po kryzysie gospodarczym, w którym znalazł się ich kraj, uda im się w końcu znaleźć jakąś pracę. Po heroicznej walce z czasem wpada w ręce emerytowanego policjanta Billa Hodgesa. Z racji poniesionych obrażeń głowy trafia do szpitala, gdzie zostaje uznany za "warzywko". Nie jest w stanie samodzielnie wykonywać podstawowych funkcji. W drugim tomie Znalezione, nie kradzione, odniosłam wrażenie, że Pan Mercedes jest tylko tłem wydarzeń. Nic bardziej mylnego. Koniec warty pokazuje, że w tym czasie planował przejąć umysły swoich niedoszłych ofiar. I tu już mamy prawdziwego Kinga, który porzuca powieść detektywistyczną i wplata w nią elementy paranormalne. Jeśli więc liczyliście, że trzeci tom trylogii to kontynuacja powieści detektywistycznej, to pewnie się rozczarujecie. Ale dobry Stephen King wcale zły nie jest. Polecam Wam serdecznie całą trylogię na wakacje. 


UWAGA! Trylogię się połyka, więc zarezerwujcie więcej czasu na czytanie.


Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Albatros, natomiast na moją półkę trafiła dzięki wygranemu konkursowi na profilu Facebookowym Okiem na Horror. ;)

0 Odpowiedzi:

Prześlij komentarz