31 grudnia 2016

31 grudnia - czas podsumowań

Z pewnością ostatni dzień w roku to doskonały moment na to, żeby podsumować mijający czas. Postanowiłam również tego dokonać :)

1 stycznia z pewnością nie wiedziałam, że ten rok przyniesie tyle zmian. Nowa praca, likwidacja portalu sportowego, który tworzyłam pięć lat, rozpoczęcie nowych studiów to z pewnością najważniejsze wydarzenia. Ale o nich pisałam wiele i nie chcę się powtarzać.

Postanowiłam wybrać 5 rzeczy, które najbardziej mi się podobały i 5, które okazały się totalną porażką.

Zacznijmy od przyjemnych aspektów(kolejność przypadkowa) :)

1. Książka Małe życie Hanyi Yanagihary

Z pewnością najlepsza książka, jaką było mi dane przeczytać w tym roku. Powieść w niesamowity sposób uwrażliwia człowieka na otaczający świat. Absolutny must read w naszym zobojętniałym świecie.

Seria Shantaram G.D. Robertsa

Marcin Meller powiedział o pierwszym tomie, że jest to czytelniczy Święty Graal i absolutnie pod tymi słowami się podpisuję. Myślę, że nie ma drugiej pozycji, która lepiej oddawałaby klimat Indii. I pamiętajcie nie samym Bollywood świat indyjski stoi.

2. Polski futbol

Chapeau bas, Panowie! Takie piłkarskie Euro to mogę codziennie oglądać :)

3. Zaskoczę: 8. miejsce i 3. w głosowaniu publiczności Michała Szpaka w Eurowizji i rosyjska supergwiazda

Kiedy dowiedziałam się, że Michał Szpak będzie reprezentował na Eurowizji, załamałam się. Sugerowałam się niestety tym, co Michał robił lata świetlne temu. Po pierwszym odsłuchaniu piosenki zmieniłam nieco zdanie, ale i tak upierałam się, że sukcesem będzie jak wyjdzie z półfinałów. Poza tym doszłam do wniosku, że i tak przecież Eurowizji nie oglądam, bo to kicz. Jednak miałam ochotę zobaczyć Mansa Zelmerlowa w roli gospodarza. Nie ukrywam zeszłoroczna piosenka bardzo mi się podobała i moim zdaniem była światełkiem w tunelu dla tego konkursu.Po obejrzeniu półfinałów i finałów musiałam przyznać, że konkurs o dziwo stanął na wysokim poziomie w tym roku i faktycznie wykonawcy POTRAFILI śpiewać. Michał też potrafi śpiewać, co było miłym zaskoczeniem. Trzecie miejsce według głosowania publiczności - szacunek. 
A jeśli chodzi Eurowizję to jeszcze odkryto rosyjską supergwiazdę - Sergieja Lazareva. Oby ta gwiazdka świeciła jak najdłużej, bo taki głos to dzisiaj rzadkość. Mam nadzieję, że polskie sklepy i organizatorzy w końcu się obudzą i przestaną udawać, że wszystko, co rosyjskie to złe. Nie ukrywam - chętnie na koncert Lazareva bym się wybrała (coś czuję, że najbliższy czerwiec będzie mocno koncertowy), a płytę postawiła w swoim zbiorze. ;)

4. A jeśli o płytach mowa... to kilka  perełek:

A jak Agnieszka Chylińska - Forever Child płyta, przed którą biję pokłony. Ostatnio martwiłam się, że artystka posiała gdzieś swoją rockową duszę. Ufff... W porę znalazła! Płyta jest po prostu rewelacyjna, a singiel Królowa łez to akurat jeden z przeciętniejszych utworów na płycie. Pewnie wybrany do łatwiejszej promocji w radiu. 

A jeśli A to jeszcze jest Andy Black - nie słuchaliście nic poza piosenką, którą katują stacje radiowe - wiele tracicie. Co za głos! :D

B jak Bon Jovi - dziadki nie dziadki, ale płyta This House Is Not For Sale jest jedną z lepszych w ich dorobku. Mało która piosenka nie nadaje się na hit.

B jak Bryan Adams.... Każdy kto mnie zna, wie, że mam bzika na jego punkcie, więc rozpisywać się nie będę

Rachel Adams - to kolejna artystka, której płyt mogłam słuchać w kółko w tym roku. Prawdziwy Fighter nie tylko w piosence Fight Song ;)

Melanie C - o byłej członkini Spice Girls zapomniano, chociaż co jakiś czas przypomina o sobie wpadającym w ucho kawałkiem. Ostatnia płytka godna uwagi.

Sia znaczy szacunek. 

To chyba tyle jeśli chodzi o katowane przeze mnie płyty w tym roku :)

5. Koncerty

Mans Zelmerlow - jak wspomniałam Szwed kupił mnie w zeszłym roku swoją piosenką Heroes, a po niej przyszły kolejne utwory. Nic dziwnego, że wybrałam się na jego koncert. Mam nadzieję, że Afromental, które występowało przed Mansem weźmie ze szwedzkiego wokalisty przykład w kontakcie z publicznością ;)

Bryan Adams - to pewnie jedno z niezapomnianych przeżyć. 2,5 godziny stania i śpiewania na scenie, zabawiania publiczności. Na to stać tylko najlepszych i największych!

Czas na 5 rozczarowań...

1. Książki

Tutaj w zasadzie mogę wymienić tylko jeden tytuł "Kobiety wokół Stalina" Elwiry Watały - nie sięgajcie.

2. Polska siatkówka 

Nie chcę, żebyście zrozumieli, że kibicuję siatkarzom tylko wtedy, kiedy odnoszą sukcesy. Nie, trzymam za nich zawsze kciuki. I mam nadzieję, że rok 2016 to ostatni taki słaby rok w tej dyscyplinie. Czas zrozumieć, po co jest się na boisku.

3. Miasto Meneli w Powidokach

Przykro jest słuchać takich ostrych wypowiedzi.Pewnie 10 lat temu zgodziłabym się, że Łódź do najcudowniejszych miejsc nie należy, ale dzisiaj taka opinia jest po prostu nie na miejscu. Szkoda, że ostrymi słowami zaprzepaściliśmy też kolejną szansę na Oscara.

4. OFF Piotrkowska czy OFF Warszawa?

Jeszcze rok, dwa lata temu bardzo lubiłam to miejsce. Teraz odstraszają mnie ceny, którymi zbliżyło się to miejsce do warszawskiej Starówki. Kiedyś okupowane przez młodych ludzi, dzisiaj stało się miejsce spotkań korpoludzi, którzy starają się jeść coraz to bardziej wymyślne dania. Burger z burakiem za 30 zł? Słabo.

5. Zmieniające się aplikacje społecznościowe na telefonach

Chyba w 2016 roku mieliśmy największą liczbę zmian na przestrzeni całego czasu istnienia aplikacji takich jak Facebook, Snapchat czy Instagram. Widać to też ilości miejsca, które zabierają w telefonach. Nowe, powtarzające się funkcje zniechęcają, a nie zachęcają do użytkowania ich na co dzień.

A jak tam Wasze podsumowania? :)

A z okazji Nowego Roku życzę Wam wszelkiej wspaniałości, samych sukcesów i szczęścia! :)

0 Odpowiedzi:

Prześlij komentarz