7 kwietnia 2017

Gregory David Roberts "Shantaram" i "Cień góry"

Korzystając z wolnego, co rzadko się zdarza, piątkowego wieczoru, postanowiłam, że nadrobię zaległości i skrobnę coś do Was. Uświadomiłam sobie, że dawno temu obiecałam sobie napisać coś o Świętym Graalu literatury, czyli Shantaram oraz kontynuacji, czyli Cieniu góry.

Z czym kojarzą się mi Indie? Albo inaczej z czym kojarzyły mi się Indie przed przeczytaniem książek? Z kolorami, radością, miłością i siedmiogodzinnymi filmami Bollywood. Oczywiście zdawałam sobie sprawę z tych drugich Indii - mrocznych, biednych, ale o dziwo odnajdujących się w tym wszystkim i starającym się funkcjonować normalnie, czerpiąc radość z każdego dnia. Świat przestępców, gangów narkotykowych, dyktujących zwykłym ludziom sposób życia. Handel nielegalną bronią, wywieranie nacisków na władzę, korupcja - to wszystko znajdziemy w książkach Robertsa.

Marcin Meller nazwał tą książkę czytelniczym Świętym Graalem - z pewnością tak jest. Ale nie każdemu może się ona spodobać. Przede wszystkim trzeba znać historię i realia życia w Bombaju. Z pewnością nie jest to książka, którą przeczytamy w tydzień. Trzeba się nią bowiem troszkę podelektować. Ale sama polecam!

Książka w Polsce ukazała się nakładem Wydawnictwa Marginesy.



0 Odpowiedzi:

Prześlij komentarz