23 kwietnia 2017

Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich, czyli dlaczego kocham czytać


Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich to doskonała okazja, żebym powiedziała Wam, dlaczego czytam, jak to się stało, że czytam, jak czytam i gdzie czytam. :)


Wisława Szymborska powiedziała kiedyś, że ”czytanie książek to najpiękniejsza rozrywka, jaką ludzkość sobie wymyśliła". Trudno jest mi ze słowami polskiej noblistki nie zgodzić. Nie wyobrażam sobie, że wychodzę z domu i nie mam w torbie książki czy czytnika. Owszem, często zdarza mi się, że nawet jej nie otworzę, ale jest to dla mnie tak słodki ciężar do noszenia, że absolutnie mi to nie przeszkadza. 

Czytanie wyssałam z mlekiem matki. W moim domu zawsze się dużo czytało i zawsze było dużo książek. Jak byłam mała rodzice i dziadkowie bardzo dużo czasu spędzali ze mną właśnie czytając mi bajki. Natomiast ja starałam się sobie wszystko wyobrazić. Pierwszą książeczką, którą samodzielnie przeczytałam była baśń braci Grimm "Stoliczku nakryj się". Od tamtej pory minęło prawie 25 lat, a ja przeczytałam bliżej nie znaną mi liczbę książek. ;) 

W szkole przeczytałam wszystkie lektury, a czas wolny umilałam sobie czytaniem pozostałych książek. W podstawówce kochałam Astrid Lindgren - mój egzemplarz "Dzieci z Bullerbyn" był mocno sfatygowany od wielokrotnego czytania. Potem przyszedł czas na poważniejsze młodzieżowe książki. W liceum na przerwach czytałam Harry'ego Pottera. Do dziś pamiętam kolejki po książkę. Wierzcie mi, że uwielbiam do tej historii wracać nawet teraz gdy zbliżam się do 30. Ale też rozpływałam się nad innymi pozycjami, jak Trylogia Sienkiewicza, czy "Lalka" Bolesława Prusa. Uwielbiałam "Pana Tadeusza", którego sama z siebie przeczytałam kilka razy. W liceum pokochałam też Dostojewskiego i wtedy zapragnęłam odwiedzić Sankt Petersburg. Marzenie jeszcze niezrealizowane, ale po to są marzenia, żeby je realizować. Okres wakacyjny w liceum spędzałam między innymi na podróżach z Drużyną Pierścienia, czytając Trylogię Tolkiena. W liceum zetknęłam się też z moim ulubionym do dzisiaj gatunkiem - kryminałem. Zaczynałam od morderstwa, które miało miejsce w Orient Expressie. ;) 

Potem, na studiach odkrywałam kolejne wspaniałe światy. Pokochałam zagadkowy świat Dana Browna i książek stylizowanych na jego powieści. Okazało się, że książki historyczne bądź z wątkiem historycznym mogę czytać bez końca. Podróż po literaturze ułatwiło mi pierwsze piętro Biblioteki Uniwersytetu Łódzkiego, gdzie do dzisiaj znajduję cuda.

Na studiach dostałam też pierwszy czytnik ebooków. Był to polski wynalazek eClicto. Niestety sprzęt mnie zawodził - krótki czas pracy baterii powodował, że czułam się zmęczona czytaniem. 

W czasie studiów znalazłam również swoją ukochaną książkę. Była to "Religia" Tima Willocksa. Byłam mile zaskoczona przedwczoraj, bo znalazłam kontynuację tej niesamowitej powieści. 

Po studiach stać mnie już było, żeby kupić sobie swojego Kindelka, który ułatwia mi funkcjonowanie. Przede wszystkim jeśli chodzi o przestrzeń do mieszkania, moi sąsiedzi mogą spać spokojnie, nie wprowadzę się do nich :) Jest to też spora wygoda podczas wyjazdów. Nie zrażam się opinią, że prawdziwy miłośnik lubi szelest kartek. Ja lubię szelest kartek i zapach mojego czytnika! :P

Gdzie czytam? Czytam wszędzie! W domu lubię czytać na kanapie. Mam specjalną lampę, więc brak światła mi nie grozi. Drugim miejscem jest komunikacja miejska. Wiecie ile można przeczytać w drodze do pracy? Sama się zdziwiłam. Latem moimi ulubionymi miejscami są leżak i ławeczka na tarasie. Czytanie na powietrzu to naprawdę świetna sprawa. 

Ile zajmuje mi przeczytanie książki? To wszystko zależy od okoliczności. Jeśli mam dużo pracy to nawet pozycja 300-stronicowa może zająć mi około półtora tygodnia. Jeśli mniej pracuję to na książkę wspomnianych gabarytów potrzebuję 2 dni. 

Co robię jeśli książka jest do niczego? Nie przerywam! Czasami akcja rozpoczyna się później, daję szansę każdej książce do ostatniej strony. Staram się też nie czytać więcej niż jednej książki. 

Z moją miłością do czytania wiąże się jeszcze zbieranie zakładek. Kiedyś nie przywiązywałam do nich takiej uwagi, ale od kilku lat zaczęłam je zbierać. W mojej kolekcji mam zakładki, to mogę już powiedzieć, z całego świata. Rok temu dostałam zakładkę z Japonii. Mam zamiar pokazać Wam całą moją kolekcję, ale najprędzej zrobię to w okolicach wakacji. Zawsze proszę znajomych o przywiezienie mi właśnie zakładki. Sama też je zamawiam albo kupuję w różnych miejscach, które zwiedzam. 

Moi najbliżsi wiedzą, że najlepszym dla mnie prezentem jest książka. Chociaż jest z tym problem, bo mam ich tyle, że trudno trafić. Dlatego starają się mnie podpytać czy dany tytuł posiadam już na półce. 

Dlaczego czytam? To nie jest łatwe pytanie, dlatego zostawiłam je na sam koniec. Czytanie mnie wzbogaca w wiedzę, ale też w język. Nie miałam nigdy większych problemów z pisaniem tekstów - zasady poznawałam przez czytanie książek. Z tego też powodu nigdy nie miałam problemów z ortografią. Wiele osób wielokrotnie mi powtarzało, że moje teksty miło się czyta i zadawało mi pytanie, jak to robię. Odpowiedź była i jest zawsze ta sama: czytam. Dzięki temu mam też większą wiedzę o świecie. Nie boję się czegoś nowego, innego. W każdej fabule odnajdziemy ziarno prawdy, czy to miejscu czy o nas samych. 

Zdarza mi się, że zachęcam do czytania inne osoby: znajomych i uczniów. To fantastyczne uczucie, kiedy zaciekawieni zapisują tytuł książki, którą im polecam. Nawet jeśli od razu do niej nie zajrzą, to jest szansa, że w końcu kiedyś do starego zeszytu powrócą i może wtedy zajrzą do książki. 

Właśnie z myślą o moich uczniach zamieszczam wpisy książkowe na blogu. Wiem, że tu zaglądają, żeby pobrać potrzebne materiały. I może nawet dotarli do tego miejsca i sięgną za chwilę po jakąś miłą lekturę. Zawsze w nich wierzę, bo są dla mnie natchnieniem do tworzenia i bez nich tego by nie było. Dziękuję Wam za każdą sekundę rozmowy o książkach. :)

Pozdrawiam Was wszystkich!

0 Odpowiedzi:

Prześlij komentarz