11 czerwca 2017

Stanisław Srokowski "Strach. Opowiadania kresowe"



Długo się zastanawiałam, czy w ogóle pisać o tej książce post. Moje wątpliwości wzbudza nie tylko wydawca - Fronda, ale także tematyka, która oczywiście opisuje prawdziwe wydarzenia, jednak nie chciałabym urazić Ukraińców, gdyż jako historyk, który stara się zawsze w jak najbardziej obiektywny sposób ujmować historię, zdaję sobie sprawę, że do jednego worka wszystkich nie należy wrzucać. Mało tego od wydarzeń na Wołyniu minęło wiele lat i uważam za niesprawiedliwe osądzać młodych Ukraińców przez pryzmat zachowań poprzednich pokoleń.

Na wstępie chciałabym przytoczyć słowa autora, które napisał w swojej książce: To nie opowieść z bajki. To realny, konkretny świat. Historia zawsze kojarzona jest z wojnami, sporami, rewolucjami. Nie bez przyczyny określa się ją jako nauczycielkę życia. Łatwiej jest teoretycznie uczyć się na czyichś błędach, niż na swoich własnych. Jednak człowiek zawsze popełniał błędy.

Wydarzenia drugiej wojny światowej są wyjątkowo mi bliskie, ponieważ bezpośrednio dotknęły one moją rodzinę. Stąd historie okrucieństw, które przyniosła ona ze sobą, znałam od dzieciństwa. To właśnie one przyczyniły się do decyzji o studiowaniu historii. 

Strach. Opowiadania kresowe to zbiór historii, które zapamiętał sam autor. Wydarzenia na Wołyniu, przeprowadzane przez UPA, należały do najbrutalniejszych w historii świata. Wymyślne sposoby zadawania bólu i cierpienia przed śmiercią, tłumaczone były teoretycznym złym traktowaniem Ukraińców przez Polaków. Zbrodnie z lat 1939-1945 na Ukrainie objęły jednak nie tylko Polaków, a także inne nacje, o czym my Polacy często zapominamy. 

Książka z pewnością wstrząsa i z pewnością należałoby po nią sięgnąć. Jest kolejną pracą, która opisuje dramatyczne wydarzenia, które pochłonęły tysiące niewinnych istnień. Z drugiej strony uważam, że autor niesłusznie obwinia wszystkich Ukraińców. Lakonicznie wspomina, że być może część z nich była zastraszana i bała się skutków odmowy wykonania rozkazów UPA. Myślę, że powinniśmy podchodzić do problemu z większą ostrożnością w ocenie.

Polecam do lektury i wyrobienia sobie własnego zdania, ale zostawcie sobie ją na jesienne wieczory.

0 Odpowiedzi:

Prześlij komentarz