3 września 2017

Jason Donald - "Dalila"



Raczej nie zdarza mi się płakać nad książką - do łez doprowadziła mnie jak do tej pory tylko Jodi Picoult swoją powieścią Bez mojej zgody. Natomiast wczoraj musiałam iść po chusteczki po zakończeniu Dalili. Nie takiego końca oczekiwałam.


Tytułowa Dalila to młoda studentka Wydziału Dziennikarstwa Uniwersytetu w Nairobi w Kenii. Jej tata był właścicielem firmy transportowej, zajmującej się przewozem ludzi małymi busikami. Firmę prowadził do spółki ze wujkiem Dalili, jednak konkurencja wśród podobnych firm w Nairobi była bardzo duża, do tego stopnia, że zawiązały się wśród nich regularne gangi. Rodzina Dalili zostaje zamordowana, dziewczyna natomiast podejrzewa, że za wszystkim stoi sam wujek. Tym bardziej, że nie pozwolił on iść jej na pogrzeb, natomiast samą dziewczynę zamykał w swoim domu. Tam zmuszana była do pracy, zabroniono jej kontynuowania studiów, a także kontaktowania się ze światem. Wujek wielokrotnie ją zgwałcił. Któregoś dnia dziewczyna jest świadkiem brutalnego pobicia młodego chłopca, który był zatrudniony w firmie wujka. Sam chłopiec w wyniku odniesionych ran zmarł. Współpracownik wujka zauważył, że dziewczyna się wszystkiemu przyglądała, więc zaoferował jej "pomoc" w ucieczce. Dziewczyna ukradła pieniądza wujka, a sam współpracownik kupił jej bilety na samolot do Londynu, gdzie miała zacząć nowe życie, a także ubiegać się o azyl. Udzielił jej niezbędnych instrukcji, a na lotnisku w Londynie miały czekać na nią odpowiednie osoby. Szybko jednak okazuje się, że nie są one pokojowo nastawione wobec Dalili. Jeden z opiekunów już pierwszej nocy próbował zgwałcić Dalilę. Ta pod wpływem presji współlokatorki szybko ucieka, zostawiając cały bagaż i pieniądze. Błąkając się po ulicy, natrafia na ludzi z organizacji pomagającej osobom ubiegającym się o azyl w Zjednoczonym Królestwie. Po pierwszych formalnościach dziewczyna zostaje wysłana do Glasgow, gdzie ma nadzieję zacząć nowe życie i kontynuować studia dziennikarskie, a następnie podjąć pracę w BBC. Czy los będzie dla niej łaskawy?

Historia Dalili jest bardzo ważnym głosem we współczesnej dyskusji o imigrantach. Każdy przypadek powinien być analizowany bardzo dokładnie. Nie zawsze osoby uciekają ze swojego kraju tylko przed bombami. Czasami mają marzenia, które tak samo jak my Europejczycy, chcą spełnić, podejmując pracę lekarza, dziennikarza czy prawnika. To nie kolor skóry, ani sytuacja polityczna powinna decydować o tym, kto może zostać w Europie. Mimo, że mówimy o milionach ludzi, pamiętajmy, że za każdym człowiekiem idzie odrębna historia, której należy skrupulatnie się przyjrzeć. To, że ktoś ma inne tradycje, wyznaje inną religię, nie oznacza, że jest kimś gorszym. Nie zawsze w krajach, z których imigranci pochodzą jest bezpiecznie, a także nie zawsze wszyscy mają możliwość jednakowego dostępu do edukacji. I nie jest to tylko problem danego państwa, ale nas wszystkich. Tak samo, jak wymagamy od państw zaprzestania produkcji bomb nuklearnych, tak samo powinniśmy wymuszać stwarzanie bezpiecznych warunków do godnego życia. Niestety historia po 1945 roku pokazuje, że wiele wspaniałych deklaracji podpisywanych po wojnie zostało tylko na papierze.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

0 Odpowiedzi:

Prześlij komentarz