7 stycznia 2018

Henry Kissinger - "Dyplomacja"




Witajcie Kochani w Nowym Roku! Z tej okazji na wstępie chciałabym Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia i podziękować za to, że zaglądaliście tutaj przez cały rok. Na podsumowanie poprzedniego roku przewidziałam oddzielny post, który niebawem opublikuję, natomiast teraz chciałam się z Wami podzielić opinią o Dyplomacji, którą zaczęłam czytać w wakacje, ale zawsze po drodze goniły mnie terminowe książki i jakoś nie miałam możliwości w końcu usiąść i ją skończyć. W Nowy Rok się mi to udało, co zapowiada, że być może będzie to czytelniczy rok :)


Dyplomacja to nie jest łatwa książka, którą przeczytamy sobie do poduszki. Henry Kissinger był doradcą dwóch amerykańskich prezydentów - Nixona i Forda. I jak się słusznie domyślacie jego synteza dyplomacji jest też swego rodzaju rozrachunkiem z czasem, kiedy pracował, stąd między innymi spory fragment o wojnie w Wietnamie.

Dyplomacja to synteza dziejów dyplomacji, z naciskiem na dyplomację wieku XX, kiedy tak naprawdę ona stała się głównym narzędziem walki o polityczne wpływy na świecie. Przez setki lat człowiek nauczył się, że zagarnięcie siłą obszaru nie oznacza, że tamtejsza ludność podda się polityce silniejszego bez najmniejszego słowa sprzeciwu. W pracy znajdujemy wiele kontrowersyjnych uwag, m.in. na temat polskiej historii. Tutaj moją uwagę przykuł rok 1920 i wojna polsko-bolszewicka, która według Kissingera wybucha, ponieważ Polacy najechali Kijów. Jak wiemy jest to mocno uproszczona forma przekazu, tego, co działo się w Kijowie, ale pokazuje, że według niektórych Amerykanów państwowość Ukrainy faktycznie liczona jest dopiero od upadku ZSRR... Sama praca jest dobrym kompendium wiedzy o dyplomacji amerykańskiej i jako taka powinna być przede wszystkim odbierana. 

Książkę polecam ni tylko miłośnikom historii. Myślę, że każdy student politologii, prawa, administracji, stosunków międzynarodowych powinien się z nią zapoznać. Sama miałam z nią do czynienia podczas moich studiów, ale tylko we fragmentach. Zdaję sobie sprawę, że rozmiarami odstrasza pewnie wiele osób, niemniej uważam, że warto się z nią zapoznać.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Bellona.

0 Odpowiedzi:

Prześlij komentarz