31 marca 2018

Piotr Zychowicz - "Skazy na pancerzach. Czarne karty epopei Żołnierzy Wyklętych"



Kiedy stanęłam przed uczniami po raz pierwszy, dopiero wtedy uświadomiłam sobie, jak bardzo są one zniechęcone do historii. I w wielu przypadkach nie było to kwestią nauczyciela z wcześniejszego etapu nauczania, ale kwestią wałkowania historii wszędzie. Nic dziwnego, bowiem wystarczy włączyć pierwszy lepszy serwis informacyjny, a wylewa się z niego historia, tłumaczona na różne sposoby w zależności od stacji. Nie ułatwia mi to pracy, a wręcz przeciwnie utrudnia, bo wiele informacji nauczyciel musi prostować, nie mając przy tym siły przebicia celebryty z ekranu.

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ historia w naszym kraju stała się podstawowym orężem do walki politycznej, przez co mamy tyle interpretacji wydarzeń historycznych ile partii w Polsce funkcjonuje. W efekcie młodzi ludzie zaczynają się gubić w tym, co jest faktem, a co nie.

Do twórczości Piotra Zychowicza też zawsze podchodziłam z rezerwą. Człowiek, który od lat współpracuje z największymi tubami polskiej prawicy, nie jest w stanie przecież nagle zmienić o 180 stopni swoje zdanie. I wielokrotnie z jego publikacjami nie byłam w stanie się zgodzić. Za swoje książki od wielu historyków z drugiej strony barykady dostawał ciężkie baty, bowiem nie szczędził słów krytyki polskiej lewicy.

Jednakże wielkie było moje zdziwienie, gdy w mailu od Domu Wydawniczego Rebis znalazłam zapowiedź książki Piotra Zychowicza, która miała krytykować... Żołnierzy Wyklętych. Z racji tego, że autor wydał jedną książkę pod koniec zeszłego roku byłam przekonana, że to jakiś błąd. Jednak szybko w internecie potwierdziłam informację i wiedziałam jedno, że choćby się paliło muszę po prostu to przeczytać.

Gdybym miała podsumować wszystko jednym zdaniem napisałabym tak: USA mają Michaela Wolffa, a my Polacy mamy Piotra Zychowicza. Mimo sympatii do prawicy postanowił, że będzie dziennikarzem i publicystą z prawdziwego zdarzenia. I tak trzymać!

Książka Skazy na pancerzach nie ma na celu obalić legendy wszystkich Żołnierzy Wyklętych. Myślę, że 2018 roku przynajmniej część Polaków potrafi zrozumieć, że nie wszystko jest białe i czarne, i że w życiu występują odcienie szarości. Żołnierze Wyklęci to temat niezwykle drażliwy. Niedawno obchodziliśmy kolejny dzień upamiętniający polskich bohaterów. Jednak w wielu miejscach obok "Inki", "Nila" czy Pileckiego znajdowały się wizerunki osób takich jak chociażby słynny i uwielbiany przez wielu "Bury". I to właśnie "Buremu" i jemu podobnym książka Piotra Zychowicza jest właśnie poświęcona.

Autor stara się w najbardziej obiektywny sposób pokazać życiorysy niektórych Żołnierzy Wyklętych. Mimo, że część z nich poświęciła życie w obronie ojczyzny, to nim tego dokonała dopuściła się też straszliwych zbrodni. Jak sam Zychowicz zauważa - Polacy mają tendencję do wybielania historii i twierdzenia, że co złego to nie my. Tak jednak nigdy nie było. To, że Polska wielokrotnie stawała w obronie swojej niepodległości i suwerenności, nie znaczy jeszcze, że nie istniały jednostki, które nie dopuszczały się straszliwych zbrodni o znamionach ludobójstwa. Ofiarami byli zawsze "wrogowie Ojczyzny" - kimkolwiek oni byli. 

W czasie wojny i tuż po wojnie, kiedy formowało się nasze państwo na nowo, a po władzę szli komuniści, Żołnierze Wyklęci postawili sobie za cel walkę z nowym okupantem. I trzeba mieć świadomość, że była to walka nierówna, lecz nie jest to usprawiedliwienie dla morderstw, których niektórzy się dopuszczali. Ofiarami Polaków były niemalże wszystkie większe nacje, które zamieszkiwały tereny polskie przed 1939 r. Najwięcej ofiar według danych podawanych przez autora, było wśród Ukraińców, Żydów, Niemców i Litwinów. 

Autor cytuje również testament Lecha Kaczyńskiego, który wygłosił go podczas uroczystości upamiętniających ofiary w Pawłokomie. Na sam koniec Zychowicz mądrze podkreśla, że nie trzeba specjalnych zabiegów, żeby ochronić pamięć o Żołnierzach Wyklętych, bowiem ich legenda sama się obroni. Podobnie jak i sama historia zapisów prawnych nie potrzebuje.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Domowi Wydawniczemu Rebis.

0 Odpowiedzi:

Prześlij komentarz