17 czerwca 2018

Andrzej Poczobut - "System Białoruś"



W tym roku planując wakacje, doszłam do wniosku, że warto w końcu pojechać tam, gdzie się jeszcze nie było, realizując tym samym jakieś swoje małe marzenia. Ponieważ jestem zwolennikiem aktywnego wypoczynku, wybrałam sobie kierunek Białoruś. Jednak ze względów osobistych niestety w tym roku nigdzie zagranicę nie pojadę, ale plan wyjazdu na wschód dalej jest aktualny i pewnie w przyszłym roku go zrealizuję. Nie mniej z chęcią przeczytałam o ostatniej dyktaturze europejskiej.

System Białoruś to książka opisująca przede wszystkim dojście do władzy ostatniego europejskiego dyktatora. Chociaż patrząc realnie na dzisiejszy układ sił i ponowną wygraną Władimira Putina w Rosji, to myślę, że z dyktaturami Europa swojego romansu jeszcze nie skończyła. Aleksander Łukaszenka do władzy dochodził od najniższych stopni w administracji państwowej. Skończył studia na kierunku historia i mógł zostać, podobnie jak ja, zwykłym nauczycielem historii. Jednak nie takie były jego ambicje. Wychowywał się w biednej, białoruskiej rodzinie, w której ciągle brakowało wszystkiego. Nic więc dziwnego, że już jako młody chłopak marzył o tym, żeby pokazać światu, że stać go na więcej. 

Z książki Andrzeja Poczobuta dowiemy się między innymi, że jego ambicją było odtworzenie Związku Radzieckiego i chciał nawet stanąć na jego czele. O mały włos a tak by się stało, ale widząc, co się w Mińsku święci, rządzący wówczas w Rosji prezydent Borys Jelcyn postanowił namaścić na swojego następcę Władimira Putina. I tak patrząc z perspektywy czasu można śmiało stwierdzić, że był to wybór między przysłowiowym młotem a kowadłem. Chociaż z drugiej strony imperialne zapędy Łukaszenki oraz młodzieńcza porywczość, która pozostała w nim na długo, mogłaby się bardzo źle skończyć dla Europy i świata.

Porównując to, co opisywał Andrzej Poczobut w 2013 roku, kiedy pisał swoją pracę, a to, czego jesteśmy świadkami dzisiaj, wyraźnie pokazuje, że Białoruś się zmienia. Sam jej przywódca musiał zrozumieć miejsce w szeregu, a wydarzenia z bratniej Ukrainy z 2014 roku unaoczniły Łukaszence konsekwencje wojowania z Rosją. 

Dzisiaj Białoruś otwiera się na turystów i trzeba śmiało to powiedzieć, że jest to kraj bardzo bezpieczny. Cały terror stosowany jest przez władzę pod adresem obywateli, natomiast dla turystów i świata zewnętrznego Białoruś jest bardzo przyjaźnie nastawiona. Miłośnicy ziemniaków musieli dojrzeć do świadomości, że będąc jednym z największych producentów tego warzywa i tak świata nim nie zdominują, natomiast turyści europejscy szukają ciszy i dzikiej natury, która w Białorusi jest na wyciągnięcie ręki.

Polecam Wam lekturę książki przed wakacyjnymi wojażami. A nóż widelec zdecydujecie się na wyjazd do naszych wschodnich sąsiadów. Myślę, że go nie pożałujecie :)

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Editio.

0 Odpowiedzi:

Prześlij komentarz