18 lipca 2018

Jolanta Maria Kaleta - "Obcy w antykwariacie"



Jak już dobrze wiecie, Jolanta Maria Kaleta zalicza się do moich ulubionych polskich pisarek. Jednakże coś, co zawsze wkurza mnie u wielu autorów to eksperymentowanie z czymś nowym, zdecydowanie odstającym od reszty. Niestety, bardzo często takie eksperymenty nie wychodzą autorom na dobre.

Maksymilian Radwan otrzymuje w spadku po stryju antykwariat. Mimo, że żona namawia go do sprzedaży sklepu, ten odmawia, czym przyczynia się do rozpadu małżeństwa z dziesięcioletnim stażem. Maks ma pewne podejrzenia, że stryj nie zmarł śmiercią naturalną. Świadczyć może o tym fakt, że w antykwariacie i mieszkaniu panował totalny rozgardiasz. Bardzo szybko młody antykwariusz przekona się, że sklep ze starociami skrywa swoje tajemnice. Dodatkowo zaczynają go odwiedzać dziwni klienci...

O ile zawsze lubiłam u Jolanty Marii Kalety jej wtrącenia historyczne, to próba łączenia historii, thrillera i sci-fi nie jest zbyt dobrym pomysłem. Niestety z ciekawie zapowiadającej się historii, wyszła bajeczka, która też niezbyt porywa czytelnika. Męczyłam się czytając tą książkę i poczułam spore rozczarowanie. Troszeczkę wyglądałoby to tak, jakby ktoś zaprosił Was na tort, a dał Wam małą, wysuszoną muffinkę. Mam nadzieję, że był to jedyny taki eksperyment autorki i kolejne książki będą zdecydowanie lepsze!

Książkę polecam wszystkim, którzy robią historie paranormalne i nie irytuje ich eksperymentowanie z łączeniem różnych gatunków. Pamiętajcie, że autorka napisała mnóstwo innych ciekawych powieści, których recenzje znajdziecie także na moim blogu. Mimo wszystko nie zmieniam zdania, że Jolanta Maria Kaleta zasługuje na jak najlepszą promocję - jest bardzo niedocenioną polską pisarką. Mam nadzieję, że to się niebawem zmieni.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Psychoskok.

0 Odpowiedzi:

Prześlij komentarz